Michał Szyndel

(prawie) całkiem prywatnie

Powtórka z metodyki

25 05 2008

W czwartek na spotkaniu ustaliliśmy - zbieramy ekipę i jedziemy na wyjazd instruktorski. Doszliśmy do wniosku, że to lepsza forma niż jednodniowe spotkanie, z którego można wynieść niewiele. Nie mamy w tej chwili dokładnych planów gdzie i kiedy, bo musimy niestety uwzględnić masę różnych terminów. Na razie na topie są Bieszczady, ale żeby w nie pojechać musimy mieć więcej czasu - zobaczymy czy się uda.

Na mnie czeka zadanie specjalne - powtórka metodyki wędrowniczej. Wygrzebałem ze sterty papierów opracowanie “Wędrowniczki i wędrownicy zarys metodyki” - najlepsze jakie znam. Na szczęście nie jest tego dużo, około 50 stron bez regulaminów (a fu! regulaminy, jak mogli! MSPANC) tyle, że w czasie przedsesyjnym może być ciężko wygospodarować tych kilka godzin.


Nowa idea kręgu

13 04 2008

Zanim znów zacznę obrażać, bezpodstawnie oskarżać i niepotrzebnie krytykować, to pomysł kreatywny. Żeby nie było, że ja nic nie robię, tylko wzbudzam zamęt.

Mamy problem z młodymi instruktorami. Trochę ich nam w hufcu brakuje, a do tego młoda kadra (ta najnowsza) nie garnie się jakoś do zdobywania stopni instruktorskich, że o wędrownikach już nie wspomnę. Mamy też nieaktywny MKI, który ma potencjał, bo zrzesza sporą część młodej kadry instruktorskiej hufca.

Komisja stopni instruktorskich jest nieco oderwana od rzeczywistości, bo są w niej głównie instruktorzy, którzy nie znają naszego środowisk. Komisja nie ma więc możliwości dotrzeć do młodej kadry, a tym bardziej członków drużyn, by zachęcić ich do otwarcia prób na stopnie.

Wobec tego pojawił się pomysł zaangażowania młodych instruktorów. Idealnym zespołem do tego jest właśnie krąg. Doskonale znamy środowisko, mamy dobry kontakt z całą kadrą - zarówno młodą, do której skierowane będą działania, jak i starszą, z którą wzajemnie będziemy się wspierać.

Rozmawiałem dzisiaj trochę z ludźmi, do których skierowany miałby być ten projekt. W najbliższych dniach prawdopodobnie dostanę kilka dalszych uwag i propozycji działań. Większość problemów dotyczyła tego, że KSI jest w opinii młodych ludzi wyobcowana - komisja nie zna ich, oni komisji. Ktoś kto chce otwierać próbę zrobi to szybciej i chętniej, jeżeli będzie mógł po przyjacielsku zwrócić się o pomoc i poradę. Ważne jest też zainteresowanie i motywacja kandydata do stopnia, a czasem nawet lekkie pociągnięcie go za rękę. Większość osób wskazywała na brak znajomości realiów działania przez KSI, co bardzo utrudnia chociażby pomoc w układaniu zadań, czy ogólnym podejściu do próby. Fakt, że część z tych rzeczy to zadania dla opiekuna, ale tego przyszli instruktorzy też muszą się gdzieś dowiedzieć. Istotnym elementem, który pojawił się w części wypowiedzi była potrzeba posiadania miejsca, w którym można zobaczyć na czym polega bycie instruktorem, usłyszeć jak to jest, poczuć na czym to polega. Ważne jest przestrzeganie zasad i nie chodzi tutaj nawet o prawo harcerskie, ale o wszystkie zasady i regulacje organizacyjne, nie tylko te dotyczące stopni instruktorskich.

Pewnie część z tych rzeczy może zaoferować KSI. Część leży w gestii opiekunów. Myślę jednak, że jeżeli chcemy znacząco zwiększyć liczbę otwieranych prób instruktorskich trzeba zacząć działać bardziej zdecydowanie i oferować pomoc i wsparcie zanim wędrownik zdecyduje się na otwarcie próby.

W związku z tym moją propozycją, którą w najbliższym czasie przedyskutuję z kręgiem jest stworzenie dodatkowego wsparcia dla przyszłych instruktorów. “Zupełnie niezobowiązujące spotkania z granatową podkładką” byłyby chyba niezłą formą promocji stopnia, a do tego ciekawym polem aktywności dla kręgu.