Michał Szyndel

(prawie) całkiem prywatnie

Ona i ja

11 12 2007

Dzisiaj jest ważny dzień. Piękna rozwikłała wreszcie ten kłębek, chociaż niektórym wydawało się, że już z niego nie wyjdzie. I najlepiej podsumował to chyba Jacek.

Jacek (PWr): (22:25)
czyli formalnie jestescie swoi :)
Michał: (22:25)
tak.


W górach jest wszystko co kocham

11 12 2007

Trzy dni. Dawno się nie widzieliśmy. Nie czekałem na nic - chciałem tylko być blisko. Dotyk dłoni, dobra muzyka. I tych kilkadziesiąt godzin na rozmowy, których nie chcieliśmy prowadzić przez sieć. Było niesamowicie. Dużo lepiej niż byłem sobie w stanie wyobrazić. Otrzymałem znacznie więcej niż mógłbym chcieć i oczekiwać.

Liczyłem, że pewnego dnia będziemy potrafili powiedzieć sobie wszystko. Nie wiedziałem, że już teraz. Czekam na następne spotkanie.

I dziękuję :)

ps. Zapomniałem podzielić się kilkoma fotkami. Niestety nie mieliśmy swojego aparatu.


A może z pomarańczą?

7 12 2007

Rzeczy, z którymi mamy zbyt często kontakt zaczynają powszednieć. Tak jest ze wszystkim i nie da się tego uniknąć. Czasem trzeba więc spróbować coś zmienić, urozmaicić. Udany eksperyment daje dużo radości, a pomyłka - będzie cenną nauką na przyszłość. O czym dzisiaj? Ano o herbacie.

Natchniony pomysłem gdańskiej π-kawy postanowiłem troszkę poeksperymentować. Z aromatyzowanymi, mieszankami, krzewami, ziołami i wszystkimi tego typu kompozycjami jestem od dość dawna oswojony. W szafce w kuchni zawsze jest przynajmniej kilka różnych herbat na specjalne okazje. Zresztą, bez okazji też smakują wyśmienicie.

Na co dzień pijam Earl Grey’a z cytryną i cukrem. Niestety wszystko może się kiedyś znudzić, nawet ulubiona herbata. Delektowanie się aromatyzowanymi na co dzień dość mocno bije po kieszeni, szczególnie studenta. Szukałem więc czegoś nowego, świeżego, a jednocześnie możliwie prostego.

W π-kawie można wypić kilka różnych ciekawych herbat. Ulubioną Meg jest bez wątpienia Misiowa. Genialna w swojej prostocie i bardzo rozgrzewająca. W składzie ma między innymi: cytrynę i pomarańczę, goździki, cynamon oraz miód. Brzmi ciekawie, prawda?

Odtworzenie oryginalnej receptury jedynie na podstawie składników będzie pewnie trudne. Postanowiłem więc zacząć od rzeczy prostszych, a z czasem dodawać kolejne elementy. Z pełnym przekonaniem mogę dziś polecić Wam wszystkim herbatę z pomarańczą. Mój typ to plasterek cytryny (przekrojony na pół) i dwie ćwiartki grubego plastra pomarańczy. Odważni mogą spróbować dorzucić goździki, ale nie więcej niż dwie sztuki :) Piję taką herbatę regularnie chyba już od tygodnia i moim zdaniem jest świetna. Pomarańcza dodaje odrobiny świeżości a aromat goździków jest niezastąpiony na długie jesienne wieczory.

kubek z herbataWczoraj poza robieniem herbaty miałem okazję pobawić się aparatem. A dobra herbata to bardzo wdzięczny obiekt do fotografowania. Poniżej kilka zdjęć, więcej szczegółów w tej galerii.

kubek z herbata

kubek z herbata

kubek z herbata

Post scriptum dla Wiernych Czytelników. Wiem, wiem - zaniedbałem Was ostatnio. Postaram się, żeby jak najszybciej było tu dużo i ciekawie. O Bardzo Ważnych Sprawach i pewnej Pięknej też. Miałem ostatnio sporo pracy, ale chyba czas najwyższy wrócić do normalnego życia :)


Brak weny

4 11 2007

Cierpię na brak natchnienia. To nie jest tak, że nie mam o czym pisać. Absolutnie.

Problem leży w tym, że nie jestem pewien czy powinienem publikować to co chciałbym napisać.

Żyję w zawieszeniu. Oboje żyjemy. Wszystko jest ok, dopóki zachowane są pewne złożone warunki, na które nie mamy tak na prawdę wpływu. Wierzymy, że ten stan będzie trwał, bo tylko Wiara daje nam Pewność.

Rozmawiamy godzinami.  Rozmawiamy o nas, o sobie nawzajem. Poznajemy się. Czasami mówimy o rzeczach, których pewnie nikomu innemu byśmy nie powiedzieli. Z niejednej takiej rozmowy można by stworzyć świetne opowiadanie. Można by napisać interesującą notkę. Ale. Zawsze jakieś ale. Nie wiem czy pewnego dnia Ktoś nie wejdzie tutaj przypadkiem i nie przeczyta. I że nagle wszystko się skończy.

Nie lubię pisać o pierdołach. Nie widzę sensu w codziennym zalewaniu rzeczywistości potokiem słów. Chciałbym pisać rzeczy mądre i ciekawe, bo tylko takie są warte czyjejś uwagi.

O czym mam więc pisać?


Kościotrup w szafie

30 10 2007

Czy każdy musi mieć swojego kościotrupa w szafie? Takie coś, co wypada zawsze w najmniej odpowiednim momencie. Straszy wtedy, kiedy nie mamy ochoty o tym myśleć.

Mam swoją zmorę, swojego trupa w szafie. Jest nim projekt Jeden Świat Jedno Przyrzeczenie. Projekt formalnie zakończył się na zlocie w Kielcach. Przez ponad miesiąc zastanawiałem się czy powinienem napisać o swoich przemyśleniach. Czy powinienem publicznie powiedzieć jak to wszystko na prawdę wyglądało. Postanowiłem, że nie. Uznałem, że nie powinienem publicznie pisać o takich rzeczach. A może zabrakło mi odwagi?

Chciałem napisać o odpowiedzialności. O poświęceniu. O służbie. Same wielkie słowa. Ale w codziennej pracy nie było tam wielkich słów. Było dużo ciężkiej pracy. Były ciągle problemy, które nie ja powinienem próbować rozwiązać. I ciągłe nerwy.

Dostałem dzisiaj email. Jeden z wielu, jakie dotarły do mnie, zamiast tam, gdzie powinny. Mój błąd - podałem prywatnego maila na stronie. Ale przecież chciałem dobrze. Dostałem sporo takich maili, bo uczestnicy, kiedy nie mogli otrzymać oficjalnej odpowiedzi, ratowali się pisaniem do mnie. Bo ja zawsze odpowiadałem. Bo zawsze chciałem pomóc.

W projekcie JŚJP pełniłem rolę administratora serwisu. Powinienem był zajmować się tylko i wyłącznie funkcjonowaniem serwisu, bo poziom GK to jak dla przewodnika za dużo. Zazwyczaj staram się pomagać ludziom, więc jeżeli ktoś zgłaszał się z pytaniem, a ja byłem w stanie odpowiedzieć, to po prostu to robiłem. Pytań było coraz więcej bo projekt zaczął całkowicie wymykać się spod kontroli. W pewnym momencie ja też przestałem odpisywać. Miałem dość. Trzy tygodnie po zakończeniu projektu wiedziałem, że to koniec. Nie byłem w stanie już nic zrobić, nikomu pomóc. Nie mogłem walczyć o nagrody dla tych którzy ich niedostali. Nie jestem przecież instruktorem GK. Odpuściłem.

Dostałem dziś maila. Kolejnego z cyklu “dlaczego…”

Czuwaj,

jestem Komendantem Zwiazku Druzyn Ziemi Nyskiej, dwie druzyny z naszego srodowiska 98 NGDH ,,Iskry”, oraz 8 NDH ,,Republika” uczestniczyly w propozycji programowej JS- JP i udalo się im uzyskac tytul druzyny na 100- lecie. Niestety nie były reprezentowane na zlocie ZHP w Kielcach, gdy odbywalo się podsumowanie propozycji programowej i wreczenie dyplomow. Czy w zwiazku z tym istniej mozliwosc otrzymania/ odebrania dyplomow o uzyskaniu tytulu (w choragwi- Oplskiej tez nikt ich nie otrzymal). Bardzo nam zalezy. Licze na szybka odpowiedz.

POZDRAWIAM

(nazwisko celowo usunięte)

P.S Trsc tego maila wyslalem okolo dwoch tygodni temu na adres program@zhp.pl niestety nie dostalem odpowiedzi Moze mi pomozesz i wskazesz osobe, z ktora moge sie kontaktowac

Oczywiście nie jestem odpowiedzialny za tą sytuację - byłem tylko administratorem. I nie umiem pomóc. I nie jestem w stanie napisać, że spieprzyliśmy to wszystko, tylko przez czyjś brak odpowiedzialności. Przez to, że pewien Bardzo Ważny Druh powiedział, że nie będzie pieniędzy na więcej nagród. I przez to, że ktoś nie miał ochoty dokończyć tego, co zaczął.

Spieprzyliśmy ten projekt. Czuję się za to osobiście odpowiedzialny, chociaż nie powinienem. Może dlatego, że jako jedyny byłem z tym projektem od początku do końca. I jestem chyba jedyną osoba w tej organizacji, która ciągle chciałaby coś z tym zrobić, której ciągle zależy.

Denerwuje mnie, że tak to wygląda. Za każdym razem, jak dostanę takiego maila, jak ten wyżej mam ochotę odejść. Rzucić to wszystko i zwiać gdzieś daleko. Bo jak można pozbyć się kościotrupa w szafie?


Jak zmienić czcionkę w edytorze Wordpress

28 10 2007

Od dłuższego czasu działała mi na nerwy czcionka w edytorze wpisów WP. Nie lubię czcionek szeryfowych na ekranie i nie wiem komu i dlaczego przyszedł do głowy pomysł, żeby właśnie takiej użyć. Niestety nie miałem wystarczająco dużo motywacji, żeby to zmienić. Do działania skłoniła mnie dopiero Meg, cóż - Piękne zazwyczaj mają moc sprawczą ;)

Jak się okazało, rozwiązanie jest bardzo proste. Wystarczy znaleźć w katalogu WP następujące dwa pliki

wp-includes/js/tinymce/themes/advanced/css/editor_content.css
wp-includes/js/tinymce/plugins/wordpress/wordpress.css

i wprowadzić stosowne zmiany w liniach

editor_content.css
body, td, pre {
font-family: Verdana, Arial, Helvetica, sans-serif; /* tutaj zmień czcionkę */
font-size: 10px;
}

wordpress.css
body {
background: #fff;
font: 1em/1.3em Verdana, Arial, sans-serif; /* tutaj zmień czcionkę i/lub rozmiar */
padding: .5em;
}

BTW szkoda, że część wpisów w obu plikach się duplikuje. Wynika z tego, że developerzy WP nie do końca ogarniają tworzony kod. W zasadzie zmianę wystarczyłoby wprowadzić tylko w pliku wordpress.css, ale myślę, że wpisanie tego samego do obydwu wcale nie zaszkodzi.

Fragmenty kodu zostały zmienione w stosunku do oryginału.


Wpis chroniony hasłem: Pytania, których nie umiem zadać

24 10 2007

Ten wpis jest chroniony hasłem. Aby go przeczytać, wpisz hasło poniżej:



Na kogo będę głosował

19 10 2007

Przed tymi wyborami tylko raz zajrzałem na stronę pomagającą w wyborze partii, na którą powinno się oddać głos. Nie do końca odpowiadała mi treść zamieszczonych pytań, bo dotyczyła bardziej tego o czym się w polityce mówi, a nie tego co jest dla kraju ważne. Prawdę mówiąc zrobiłem ten test tylko z ciekawości, żeby zweryfikować swój wybór, bo trudno byłoby mnie przekonać do głosowania na inną partię.

Będę głosował na PO. Dwa lata temu, podczas swoich pierwszych wyborów, oddałem na nich głos. Udało im się go przez dwa lata zachować.

To nie jest tak, że w całości podzielam poglądy PO i zawsze zgadzam się z tym co mówią jej czołowi politycy. Dwa lata temu wybrałem Platformę, bo odpowiadała mi najbardziej jako młodemu człowiekowi. Wtedy scena polityczna wyglądała zresztą zupełnie inaczej, bo PiS nie zdążył jeszcze podzielić społeczeństwa na tych i tamtych. Dla ludzi, którzy chcieli głosować na prawicę istniał po prostu wybór między dwoma nieco różniącymi się partiami. Nawet dyskurs jaki powstał podczas kampanii był nie do porównania z tym co dzieje się obecnie.

W tych wyborach głosuje się za albo przeciw. To motywuje wielu młodych ludzi do pójścia na wybory. Jesteśmy zdegustowani tym co serwuje nam PiS. Nic dziwnego. Ale nawet głosując przeciw PiS trzeba robić to z głową.

Do wyboru jest kilka partii. Część z nich odrzuciłem w poprzedniej notce. Głosowanie na małe partie to ryzyko, bo jeżeli nie wejdą do parlamentu, wesprą lidera. A tym może się okazać PiS. Do wyboru pozostaje PO i LiD. Ja oddam głos na PO. Dlaczego nie na LiD? Bo to nadal jest spuścizna PRL. Pomimo zmiany fasady, zmiany nazw, LiD nadal jest bezpośrednim spadkobiercą PZPR. I zza pleców młodych polityków tej partii nadal wyglądają starzy towarzysze. A na takich ludzi na pewno głosować nie będę.


Idź na wybory

9 10 2007

Głosowanie to nie jest demokratyczny przywilej. To obowiązek. Jeżeli nie zagłosujesz za dwa tygodnie, to przez najbliższe dwa lata nie masz prawa nawet słowem komentować tego co dzieje się w polityce i w kraju.

Nie powiem Ci na którą partię masz głosować. Nie powiem Ci, jaki kandydat jest najlepszy. O tym musisz zdecydować samemu. Powiem Ci tylko: masz iść na wybory!

Jest ważny powód, dla którego musisz iść głosować: populiści. Mamy wielką szansę pozbyć się z życia publicznego tych żałosnych partyjek jak LPR i Samoobrona. Dla nich nie ma miejsca w Sejmie i Senacie, bo mogą jedynie zaszkodzić Polsce. Twój głos może w tym pomóc. Nie ma znaczenia, na którą z pozostałych partię zagłosujesz. Nie biorąc udziału w wyborach oddajesz głos na populistów. Niska frekwencja jest dla nich jedyną szansą na przejście się przez wyborcze sito.

Zostaje jeszcze pytanie, na kogo w takim razie oddać głos. W tej notce o tym nie przeczytasz. Spróbuję udzielić odpowiedzi za kilka dni, bo chciałbym podjąć się naprawdę porządnej analizy naszej sceny politycznej. I co najważniejsze: pamiętaj - Twój głos jest naprawdę ważny!


Jaką działalność charytatywną wspierasz?

9 10 2007

Każdy z Was widział pewnie kiedyś taką planszówkę integracyjną, w której uczestnicy rzucają kostką i przesuwają pionki na pola, na których są zapisane pytania lub zdania do dokończenia. Stając na danym polu należy dokończyć zdanie lub odpowiedzieć na pytanie tak, żeby powiedzieć coś o sobie na zadany temat. Na pierwszych zajęciach angielskiego na uczelni graliśmy w taką właśnie grę. Prowadząca podzieliła nas na trzyosobowe grupy, rozdała pionki, kostki i plansze. Pytania i odpowiedzi były oczywiście po angielsku.

Kolega z którym byłem w grupie trafił na pole ze zdaniem: “Działalność charytatywna, którą wspieram to…” - i konsternacja. Errrr, uhmmm. W zasadzie żadną. Nawet nie w zasadzie. Po prostu nie miał na ten temat nic do powiedzenia. Zacząłem się zastanawiać co ja mógłbym powiedzieć, bo przecież też mógłbym wylosować to pytanie.

Na szczęście ja miałbym co powiedzieć. Zajmuje mi to dziennie jakieś 3 minuty. Kilka linków, kilka kliknięć. W ciągu tych trzech minut dziennie przeznaczam na działalność charytatywną 1,20 zł. Miesięcznie daje to 36 zł. Rocznie ponad 400 zł. A mnie nie kosztuje ani złotówki. Trzy minuty dziennie wystarczą, żeby zapewnić komuś ciepły obiad, uratować życie, albo pomóc zbudować dom. To nie jest trudne. Wystarczy ustawić sobie kilka stron jako startowe i codziennie możesz zmieniać świat na lepsze!

Żeby było łatwiej: