Michał Szyndel

(prawie) całkiem prywatnie

Nowa idea kręgu

13 04 2008

Zanim znów zacznę obrażać, bezpodstawnie oskarżać i niepotrzebnie krytykować, to pomysł kreatywny. Żeby nie było, że ja nic nie robię, tylko wzbudzam zamęt.

Mamy problem z młodymi instruktorami. Trochę ich nam w hufcu brakuje, a do tego młoda kadra (ta najnowsza) nie garnie się jakoś do zdobywania stopni instruktorskich, że o wędrownikach już nie wspomnę. Mamy też nieaktywny MKI, który ma potencjał, bo zrzesza sporą część młodej kadry instruktorskiej hufca.

Komisja stopni instruktorskich jest nieco oderwana od rzeczywistości, bo są w niej głównie instruktorzy, którzy nie znają naszego środowisk. Komisja nie ma więc możliwości dotrzeć do młodej kadry, a tym bardziej członków drużyn, by zachęcić ich do otwarcia prób na stopnie.

Wobec tego pojawił się pomysł zaangażowania młodych instruktorów. Idealnym zespołem do tego jest właśnie krąg. Doskonale znamy środowisko, mamy dobry kontakt z całą kadrą - zarówno młodą, do której skierowane będą działania, jak i starszą, z którą wzajemnie będziemy się wspierać.

Rozmawiałem dzisiaj trochę z ludźmi, do których skierowany miałby być ten projekt. W najbliższych dniach prawdopodobnie dostanę kilka dalszych uwag i propozycji działań. Większość problemów dotyczyła tego, że KSI jest w opinii młodych ludzi wyobcowana - komisja nie zna ich, oni komisji. Ktoś kto chce otwierać próbę zrobi to szybciej i chętniej, jeżeli będzie mógł po przyjacielsku zwrócić się o pomoc i poradę. Ważne jest też zainteresowanie i motywacja kandydata do stopnia, a czasem nawet lekkie pociągnięcie go za rękę. Większość osób wskazywała na brak znajomości realiów działania przez KSI, co bardzo utrudnia chociażby pomoc w układaniu zadań, czy ogólnym podejściu do próby. Fakt, że część z tych rzeczy to zadania dla opiekuna, ale tego przyszli instruktorzy też muszą się gdzieś dowiedzieć. Istotnym elementem, który pojawił się w części wypowiedzi była potrzeba posiadania miejsca, w którym można zobaczyć na czym polega bycie instruktorem, usłyszeć jak to jest, poczuć na czym to polega. Ważne jest przestrzeganie zasad i nie chodzi tutaj nawet o prawo harcerskie, ale o wszystkie zasady i regulacje organizacyjne, nie tylko te dotyczące stopni instruktorskich.

Pewnie część z tych rzeczy może zaoferować KSI. Część leży w gestii opiekunów. Myślę jednak, że jeżeli chcemy znacząco zwiększyć liczbę otwieranych prób instruktorskich trzeba zacząć działać bardziej zdecydowanie i oferować pomoc i wsparcie zanim wędrownik zdecyduje się na otwarcie próby.

W związku z tym moją propozycją, którą w najbliższym czasie przedyskutuję z kręgiem jest stworzenie dodatkowego wsparcia dla przyszłych instruktorów. “Zupełnie niezobowiązujące spotkania z granatową podkładką” byłyby chyba niezłą formą promocji stopnia, a do tego ciekawym polem aktywności dla kręgu.


O sytuacji w Dąbiu trochę szerzej

13 04 2008

Spore wątpliwości powoduje u wielu czytelników podniesiona przeze mnie kwestia udziału w zjeździe niektórych osób. Mimo wątpliwości, chciałem zwrócić uwagę, że pogląd iż członkowie zespołów: promocji i informacji, kwatermistrzowskiego i historycznego, nie powinni mieć prawa wyborczego nie jest bynajmniej moją koncepcją. Już kilka lat temu sprawę opisywał miesięcznik instruktorski Czuwaj!

Nie oskarżam, wbrew pozorom, naszej komendantki o celowe zagranie. Uważam to za pomyłkę, brak znajomości przepisów, co doskonale wpisuje się w jej ogólne podejście do regulaminów i instrukcji w Związku. Wspomniany tekst można przeczytać na stronie czuwaj.pl Demokracja kruczków [plik PDF].

Sprowokowany pytaniami i uwagami chciałbym napisać tez trochę szerzej o ogólnej sytuacji hufca. To są cenne informacje dla komisji rewizyjnej - raczej nie po to by podjąć natychmiastowe działania, ale raczej, by mieć świadomość na czym się stoi.

Hufiec Szczecin Dąbie nadaje się do rozwiązania. Wynika to już z prostej arytmetyki liczby drużyn. Według informacji na stronie mamy w tej chwili 14 podstawowych jednostek organizacyjnych. Instrukcja przewiduje, że hufiec powinien mieć minimum 10 jednostek. Niby wszystko ok, ale czy na pewno?

5 Drużyna Harcerska “Sęp” - nie istnieje
9 Żeńska Drużyna Harcerska “Watra” - wątpię, że istnieje o czym wspominałem w poprzednim wpisie
1 Drużyna Wędrownicza “Ludzie Lasu” - nie istnieje
11 Drużyna Wędrownicza “ZEW” - wątpię, że istnieje - jeżeli się mylę proszę wyprowadźcie mnie z błędu
Krąg Instruktorski “Żagiew” - istnieje bo zawsze istniał. Ciekawe tylko jak bez rozkazu rozmnożyła mu się liczba członków?
Młodzieżowy Krąg Instruktorski - do rozwiązania, o czym wspominałem w poprzednim wpisie.

14 minus 6 daje 8. Można powiedzieć, że balansujemy na granicy opłacalności, ale powiedzmy sobie szczerze - regulaminowy zapis o 10 jednostkach i 15 instruktorach jest złudny. Być może powstał on z myślą o terenach wiejskich, bo chyba nie powinien stosować się do hufca działającego w kilkuset tysięcznym mieście!?

Pozostawiam do własnych przemyśleń. Czekam niecierpliwie na dalsze prowokacje do pisania! :)


Szukam nowego hufca

11 04 2008

Nie zdecydowałem się na razie opuścić organizacji, czy nawet zmienić swojego statusu na członka wspierającego i pewnie jeszcze przez jakiś czas nie będę gotowy takiej decyzji podjąć. Zawsze jest ta nadzieja, że coś się zmieni, a po podjęciu decyzji człowiek ma ogromną pokusę, by wrócić. Dlatego zanim cokolwiek zrobię, chcę być pewien swojej decyzji.

Nie jestem w stanie dłużej patrzeć na to, co dzieje się w moim hufcu. Nie rozumiem jak to się stało, że instruktorzy - moi przyjaciele, bezczynnie przypatrują się coraz większej degradacji i zawłaszczeniu Dąbia przez komendantkę. Uważam, że nie mogę dłużej być instruktorem tego hufca, pozostając w zgodzie z samym sobą i wartościami jakie ukształtowało we mnie ZHP.

Zapaść hufca trwałą od kilku lat. Nie wiem czy był to objaw niemocy środowiska, braku “młodej krwi”, braku lidera, który umiałby pociągnąć za sobą grono instruktorskie, czy zwyczajnej miernoty programowo-organizacyjnej. Nie mnie oceniać, za młody jestem - jest wiele rzeczy, których nie wiem, nie pamiętam. Swoje pierwsze lata w organizacji pamiętam zapewne lepiej niż wyglądały faktycznie, bo wszystko było dla mnie nowe i porywające.

Ostatnie trzy, cztery lata mogę jednak spokojnie opisywać. W sierpniową noc 2005 roku zostałem instruktorem, a już wcześniej miałem bardzo szerokie spojrzenie na organizację i to co się w niej dzieje. Wiele z tego zawdzięczam ludziom, których spotkałem na swojej drodze. Od kilku lat bardzo świadomie i krytycznie obserwuję sytuację w hufcu. Obserwowałem z różnych perspektyw, porównywałem z innymi znanymi mi środowiskami, szukałem przykładów gdzie się dało. Uczyłem się jak hufiec powinien działać i co możemy, jako środowisko instruktorskie, jeszcze zrobić, byśmy działali lepiej i efektywniej.

Tutaj uwaga na boku. Krytycznie nie oznacza, że krytykuję. Krytycznie, to znaczy maksymalnie obiektywnie, niezależnie, mając najlepszą i najszerszą możliwą wiedzę. Tak zawsze starałem się i nadal staram się patrzeć na swój hufiec.

W ciągu ostatniego roku wycofałem się z działalności w hufcu. Przestałem mieć złudzenia, że studiując we Wrocławiu mogę aktywnie działać w środowisku szczecińskim. Z drugiej strony nie chciałem opuszczać macierzystej jednostki, bo cały czas wierzyłem, że mogę tam coś zdziałać, zmienić, wnieść swój wkład - spłacając to co sam otrzymałem będąc harcerzem.

Równocześnie obserwowałem coraz słabszą sytuację hufca, coraz większe podporządkowanie każdej kwestii jednej osobie. Zacząłem się poddawać. Uświadomiłem sobie, że nie jestem w stanie tej sytuacji zmienić, bo przecież nie mam nawet fizycznych możliwości. Zacząłem coraz bardziej odpuszczać kolejne rzeczy - Zespół Promocji, stronę hufca, kapitułę naramiennika.

Celowo i świadomie nie złożyłem sprawozdania z działalności kręgu za zeszły rok. Kilka miesięcy wcześniej Sebastian został zwolniony z funkcji drużynowego i nie spełnialiśmy podstawowego wymogu ilości członków. Ale kto by o to dbał. Skoro ja się nie spisałem, to można znaleźć kogokolwiek kto napisze cośtam i odda. Byle było. Jakość się nie liczy, od dawna już zresztą. Tak, Pitrze - dałeś się wmanewrować i wpuścić w kanał. Komendantka hufca powinna chyba wiedzieć ilu członków może liczyć krąg. Listę konsekwencji za nierozliczenie się z dokumentacji zresztą też. Ale. Na szczęście chorągiew nas nie sprawdzi, bo przeciez nas lubią. Skoro przewodniczącą ChKSI może zostać osoba, która może wykazać się jedynie przepchnięciem kilku “prób instruktorskich”.

Robienie czegoś przez naszą komendantkę wygląda trochę ja stawianie domu, tyle że czasem bez okiem, czasem bez dachu. W fundamenty już dawno przestaliśmy się bawić.

Szukam hufca. Pilne!

Pod koniec jeszcze kilka takich rzeczy, które dawno chciałem napisać, ale nigdy się nie zebrałem.

Na początek mały apel. Agnieszko, Agato, Marto, Leszku, Krzyśku!
Wykażcie się odpowiednią dozą odpowiedzialności i dojrzałości i nie bierzcie udziału w zjeździe, albo powstrzymajcie się od głosowania. Mogę odwołać się wyłącznie do przyzwoitości, bo zgodnie z poradą bardziej doświadczonych instruktorów nie warto było wchodzić na ścieżkę formalną, bo w naszej chorągwi nic bym w ten sposób nie osiągnął. Sięgnijcie proszę do Statutu ZHP i przekonajcie się sami, że nie jesteście uprawnieni do głosowania na Zjeździe. Wszyscy poza Agatą nie macie nawet prawa w nim uczestniczyć. W razie wątpliwości możecie się do mnie zwrócić, bez problemu wskażę zapisy, z których wynika kto ma a kto nie ma głosu na zjeździe. Do przyzwoitości i uczciwości w przypadku Druha Kwatermistrza (spocznij) nie mogę nawet mówić, bo to między innymi jego próba była wspomniana wcześniej.
Wierzę w Was i liczę na Was. Jesteście młodzi, idealistyczni - to dobrze. Mam nadzieję, że takie właśnie podejście pozwoli Wam podjąć uczciwą decyzję.

Dalsze akapity to małe wskazówki dla Komisji Rewizyjnej. Kasiu, Piotrze - przepraszam, że tak bezpośrednio, ale może potrzebujecie mobilizacji.

Na początek przypomnę, że Patrycja prowadzi swoją drużynę już chyba 4 lata i ciągle nie odbyła kursu drużynowych. Biorąc pod uwagę, że ma w tej chwili małe dziecko i na pewno nie jest w stanie zajmować się drużyną, to może dobry moment, żeby podjąć działania zmierzające do zmiany drużynowej, lub rozwiązania drużyny (bo mam wątpliwości, czy ona w ogóle jeszcze istnieje).

Ciekawą kwestią jest tez gromada zuchowa prowadzona oficjalnie przez Anię D. Wiem, że Agnieszka świetnie bawi się z zuszkami, ale nie jestem przekonany, czy powierzanie małych dzieci licealistkom to jest dobre rozwiązanie. W ogóle temat gromad zuchowych w naszym hufcu jest ciekawy, ale pozostałe przypadki nie są już tak ewidentne.

MKI jest do rozwiązania natychmiast. Powiedzmy sobie szczerze, że nie działamy i nigdy nie działaliśmy. Jest w tym dużo mojej winy i nie wypieram się tego, ale to nie ja sztucznie utrzymuję dodatkową jednostkę.

No i spis. Moja mama czasem przesadza, ale nie wierzę, że w spisie będą tylko ci, którzy powinni… polecam wiadomość, którą wysłałem na listę dyskusyjną Czuwaj. Nie mam konta na N-K, ale myślę, że bez problemu można odnaleźć tą rozmowę.


Czy to koniec? A może początek?

22 03 2008

Już wiem dlaczego nie piszę.

Bloga zawsze pisałem przede wszystkim dla siebie. Oczywiście nie zamierzałem go ukrywać - takie zachowanie uważałbym to za dziecinne. Mimo to nie cieszyło mnie specjalnie, że zagląda tu coraz więcej ludzi.

Wszystko było w porządku dopóki czytelnikami było kilka bliższych mi osób, nawet jeżeli sposób ich doboru był dość niezrozumiały. Fakt, że trafić może (i trafia - widać to wyraźnie w statystykach) na bloga kto tylko zechce nie do końca mi odpowiada.

Muszę przemyśleć formułę mojego pisania. Jakiś czas temu przyszedł mi do głowy pomysł stworzenia “bloga eksperckiego” (nie wiem jak to nazwać po polsku, angielskie określenie to professional blog), na którym mógłbym pisać o komputerach, technologiach internecie i innych powiązanych tematach. Dalej chciałbym pisać dla siebie, więc ten blog trafi zapewne pod inny adres, pod który nie będzie już można trafić po prostu z googla.

Tymczasem będę milczał jak do tej pory.


A może twitter?

19 02 2008

Tak, mam definitywny brak weny do pisania. Zacząłem już z 10 tekstów i żaden nie może doczekać się publikacji. Szukam wsparcia. Jak tak dalej pójdzie to zacznę prowadzić jakiś mikroblog, cokolwiek. Albo na górze strony umieszczę duży napis: wersja archiwalna.


Koniec internetu?!

19 02 2008

Zastanawialiście się kiedykolwiek gdzie kończy się internet? Dla wielu początkiem jest strona Google - nieco w tym dziwnego, skoro można z niej trafić prawie wszędzie.

Okazuje się jednak, że gigant postanowił zawłaszczyć całą sieć, w związku z czym udostępnia także koniec internetu - stronę z ostatnim linkiem. Dla tych którzy nie wierzą: wystarczy kliknąć!


Pierwsze starcie

19 01 2008

Dzisiaj rano pierwszy raz się pokłóciliśmy. To chyba nawet dobrze, bo wynika z tego, że jednak jesteśmy normalni i gorsze chwile też nam się zdarzają.

Mniejsza o co poszło, zresztą ja zawiniłem, więc tym bardziej nie zamierzam opisywać szczegółów. Konflikt miał swoje przyczyny wczoraj, ale wybuchł dopiero dziś. Jeżeli dobrze zarejestrowałem to trwał jakieś dwie godziny - nieźle jak na początek. Dobra, a teraz poważnie.

Zapuściłem trochę bloga. Ostatni wpis opublikowałem ponad miesiąc temu. Sporo się działo, ba! Strasznie dużo rzeczy się stało od tego czasu. Minęły przecież święta, zaczął się nowy rok. Na przełomie grudnia i stycznia Meggy spędziła we Wrocławiu cały tydzień. Kilka niepowtarzalnych i niesamowitych dni. Szkoda tylko, że zimnych i mało słonecznych.

W międzyczasie trochę pisałem, ale wszystkie te teksty poruszają ciężkie tematy i zapowiadają się raczej na artykuły do jakiejś gazety niż wpisy na bloga. Niestety ciągle nie udało mi się ich dokończyć.

Następny tydzień będzie ciężki, nawet bardzo. Codziennie jakaś kartkówka, poprawa, zaliczenie. A za tydzień sesja, która zapowiada się w tym roku jako ostoja spokoju. To będzie ciężki tydzień, ale przecież problemy trzeba pokonywać :)

ps. Kupiłem Widma w mieście Breslau Marka Krajewskiego. Po lekturze kilku pierwszych stron zapowiada się ciekawie…


Stan W

13 12 2007

Dziś mija 26 rocznica wprowadzenia stanu wojennego w Polsce. Ja niedługo skończę 21. Oczywiście - nie mam szans pamiętać nic z tamtego okresu. Wątpię nawet, czy moi rodzice już się wtedy znali. Mimo to czuję się jakoś z tym wszystkim związany. I często mam wrażenie, że moje pokolenie, pokolenie końca lat 80, jest ostatnim, które czuje jakąś łączność z PRL, z polską rzeczywistością przez Okrągłym Stołem.

To w oczywiste, że ludzie o kilka lat młodsi ode mnie, nie identyfikują się w żaden sposób z poprzednim ustrojem, bo nawet ja mam o nim jakiekolwiek pojęcie tylko dzięki opowiadaniom rodziców. Gdzieś się jednak człowiek nasłuchał o tych kolejkach, kartkach, o tym jak trudno było kupić podstawowe produkty. Ciekawe jak patrzą na to moi rówieśnicy. Czy dla nich to, że urodzili się przed transformacją ma jakiekolwiek znaczenie?

Jak my, młodzi ludzie widzimy najnowszą historię Polski? Przecież tego nie uczy się w szkołach. Czy ona w ogóle nas interesuje? Skąd czerpiemy wiedzę o tamtym okresie? Czy bezkrytycznie przyjmujemy zdanie naszych rodziców, czy sami próbujemy się czegoś dowiedzieć? Czy tak na prawdę jesteśmy w ogóle w stanie zrozumieć tamte chwile, ludzi i ich motywacje?


Czy ktoś to w ogóle czyta?

12 12 2007

Shenn zaczęła ostatnio wątpić w sens pisania bloga. Bo w końcu skąd ma wiedzieć, czy to o czym pisze interesuje jakieś szersze grono, skoro komentarze zostawia tylko kilka osób. Co by nie mówić, celem pisania bloga zawsze jest trafienie do jak najszerszego grona czytelników. Każdy bloger chciałby wiedzieć, że kogoś interesuje to, czemu poświęca swój czas.

Ku pokrzepieniu serc zrobiłem podsumowanie odwiedzin mojego bloga na podstawie danych z Google Analytics. Poniższe dane dotyczą ostatniego miesiąca (od 11 listopada do 11 grudnia).

Ogólne statystyki

219 Odwiedziny
407 Odsłony
114 Niepowtarzalnych użytkowników
00:02:17 Średni czas spędzony w witrynie
46,12% Nowych odwiedzin

Źródła odwiedzin (najpopularniejsze 3)

93 szyndel.info
76 google
28 bezpośrednio

Najczęściej czytane

[główna] - 172
A może z pomarańczą? - 34
2007 » September - 21
ZHP -21
Brak weny -20
Jak zmienić czcionkę w edytorze Wordpress -12
O mnie - 11
Piękna - 9
o sobie samym - 8
Kościotrup w szafie - 6

Najciekawsze okazują się jednak chyba słowa kluczowe, za pomocą których można trafić z google na mojego bloga. Możecie pobrać plik PDF z pełnym zestawieniem :) Co ciekawe dla wielu słów kluczowych jestem na pierwszej stronie wyników!


Ona i ja

11 12 2007

Dzisiaj jest ważny dzień. Piękna rozwikłała wreszcie ten kłębek, chociaż niektórym wydawało się, że już z niego nie wyjdzie. I najlepiej podsumował to chyba Jacek.

Jacek (PWr): (22:25)
czyli formalnie jestescie swoi :)
Michał: (22:25)
tak.