<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	>
<channel>
	<title>Komentarze do wpisu: Związek samodzielnych?</title>
	<atom:link href="http://blog.szyndel.info/2008/07/06/zwiazek-samodzielnych/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://blog.szyndel.info/2008/07/06/zwiazek-samodzielnych/</link>
	<description>(prawie) całkiem prywatnie</description>
	<pubDate>Tue, 06 Jan 2009 11:24:15 +0000</pubDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.6.2</generator>
		<item>
		<title>Przez: Agnieszka</title>
		<link>http://blog.szyndel.info/2008/07/06/zwiazek-samodzielnych/#comment-384</link>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 06 Jul 2008 22:13:58 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.szyndel.info/?p=100#comment-384</guid>
		<description>Personalnie rzecz ujmując, ja hufca akurat zmienić nie chce. Piszesz o zastępach- zastęp, który był moim pierwszym nie działał wcale, potem 'na stołek' wszedł inny zastępowy i było znacznie lepiej. Tylko... nie to mi przeszkadzało. Przeszkadzało mi to, że drużyna zamiast mnie pchać do przodu, to ograniczała. Ciągle było 'nie'. Miałam 15 lat, gdy chciałam mieć samarytankę, ale nie wyrażono na to zgody. Uparli się na pionierkę. Jakoże harcerstwo bardzo mnie wciagneło, po pewnym czasie baczniej przyjrzałam się pewnym zasadom, nawykom. I nie mówię tu jeszcze o instrukcjach czy regulaminach. Mówię tu bardziej o pewnej hierarchi, poszanowania kadry czy w końcu 'jeeeeeeden przysiaaaad, druuuugi przysiaaaaaaad' kończąc już na sporach o Statut. Siłą rzeczy miałam dość. Przed odejściem 'załapałam' się na drużynę wędrowniczą, która nie działa.. a ja, ten rok temu, tak bardzo chciałam zdobyć znak służby... i nic. W końcu zniechęcona czekaniem i wkurzona tekstami w stylu 'tobie zalezy tylko na.....' lub 'co ty tam wiesz...' wzięłam sprawe w swoje ręce. Zaczełam działać u zuchów, w hufcowej kapitule otworzyłam próbę na naramiennik, gdzieś tam jezcze robie HO. Nikt mnie nie zachęcił do tego. Czasem aż mi glupio, ze o wszystko muszę sie sama prosic. Ale dla podsumowania porównajmy:
Gdybym posłuchała kadry drużyny pierwsej i gdybym czekała na rozwoj druzyny drugiej:
- obecnie była bym zastępową. Koniec.

Olałam to i...:
-15.07 zamykam probe na naramiennik
-jakoś na wiosne HO
-obecnie jestem drużynową
-wiem mniej więcej co się w hufcu dzieje

Czy moje decyzje były słuszne? Odpowiedź jest oczywista.

Naprawdę, są ludzie, których rozumiem, niektórych cenię. Ale nie mogę znaleźć odpowiedzi na dwa pytania:

Wędrownicy, dlaczego nic nie robicie? Gdzie wyzwania, służba, rywalizacja? Gdzie chęć samodoskonalenia się?

Instruktorzy, druzynowi wędrowniczy- czemu nie pociągniecie swoich podopiecznych za rękę? Nie popchniecie ich? Czemu nie wychowujecie następców?

Czemu tak to się wszystko dzieje?</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Personalnie rzecz ujmując, ja hufca akurat zmienić nie chce. Piszesz o zastępach- zastęp, który był moim pierwszym nie działał wcale, potem &#8216;na stołek&#8217; wszedł inny zastępowy i było znacznie lepiej. Tylko&#8230; nie to mi przeszkadzało. Przeszkadzało mi to, że drużyna zamiast mnie pchać do przodu, to ograniczała. Ciągle było &#8216;nie&#8217;. Miałam 15 lat, gdy chciałam mieć samarytankę, ale nie wyrażono na to zgody. Uparli się na pionierkę. Jakoże harcerstwo bardzo mnie wciagneło, po pewnym czasie baczniej przyjrzałam się pewnym zasadom, nawykom. I nie mówię tu jeszcze o instrukcjach czy regulaminach. Mówię tu bardziej o pewnej hierarchi, poszanowania kadry czy w końcu &#8216;jeeeeeeden przysiaaaad, druuuugi przysiaaaaaaad&#8217; kończąc już na sporach o Statut. Siłą rzeczy miałam dość. Przed odejściem &#8216;załapałam&#8217; się na drużynę wędrowniczą, która nie działa.. a ja, ten rok temu, tak bardzo chciałam zdobyć znak służby&#8230; i nic. W końcu zniechęcona czekaniem i wkurzona tekstami w stylu &#8216;tobie zalezy tylko na&#8230;..&#8217; lub &#8216;co ty tam wiesz&#8230;&#8217; wzięłam sprawe w swoje ręce. Zaczełam działać u zuchów, w hufcowej kapitule otworzyłam próbę na naramiennik, gdzieś tam jezcze robie HO. Nikt mnie nie zachęcił do tego. Czasem aż mi glupio, ze o wszystko muszę sie sama prosic. Ale dla podsumowania porównajmy:<br />
Gdybym posłuchała kadry drużyny pierwsej i gdybym czekała na rozwoj druzyny drugiej:<br />
- obecnie była bym zastępową. Koniec.</p>
<p>Olałam to i&#8230;:<br />
-15.07 zamykam probe na naramiennik<br />
-jakoś na wiosne HO<br />
-obecnie jestem drużynową<br />
-wiem mniej więcej co się w hufcu dzieje</p>
<p>Czy moje decyzje były słuszne? Odpowiedź jest oczywista.</p>
<p>Naprawdę, są ludzie, których rozumiem, niektórych cenię. Ale nie mogę znaleźć odpowiedzi na dwa pytania:</p>
<p>Wędrownicy, dlaczego nic nie robicie? Gdzie wyzwania, służba, rywalizacja? Gdzie chęć samodoskonalenia się?</p>
<p>Instruktorzy, druzynowi wędrowniczy- czemu nie pociągniecie swoich podopiecznych za rękę? Nie popchniecie ich? Czemu nie wychowujecie następców?</p>
<p>Czemu tak to się wszystko dzieje?</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>
