Michał Szyndel

(prawie) całkiem prywatnie

Szukam nowego hufca

11 04 2008

Nie zdecydowałem się na razie opuścić organizacji, czy nawet zmienić swojego statusu na członka wspierającego i pewnie jeszcze przez jakiś czas nie będę gotowy takiej decyzji podjąć. Zawsze jest ta nadzieja, że coś się zmieni, a po podjęciu decyzji człowiek ma ogromną pokusę, by wrócić. Dlatego zanim cokolwiek zrobię, chcę być pewien swojej decyzji.

Nie jestem w stanie dłużej patrzeć na to, co dzieje się w moim hufcu. Nie rozumiem jak to się stało, że instruktorzy - moi przyjaciele, bezczynnie przypatrują się coraz większej degradacji i zawłaszczeniu Dąbia przez komendantkę. Uważam, że nie mogę dłużej być instruktorem tego hufca, pozostając w zgodzie z samym sobą i wartościami jakie ukształtowało we mnie ZHP.

Zapaść hufca trwałą od kilku lat. Nie wiem czy był to objaw niemocy środowiska, braku “młodej krwi”, braku lidera, który umiałby pociągnąć za sobą grono instruktorskie, czy zwyczajnej miernoty programowo-organizacyjnej. Nie mnie oceniać, za młody jestem - jest wiele rzeczy, których nie wiem, nie pamiętam. Swoje pierwsze lata w organizacji pamiętam zapewne lepiej niż wyglądały faktycznie, bo wszystko było dla mnie nowe i porywające.

Ostatnie trzy, cztery lata mogę jednak spokojnie opisywać. W sierpniową noc 2005 roku zostałem instruktorem, a już wcześniej miałem bardzo szerokie spojrzenie na organizację i to co się w niej dzieje. Wiele z tego zawdzięczam ludziom, których spotkałem na swojej drodze. Od kilku lat bardzo świadomie i krytycznie obserwuję sytuację w hufcu. Obserwowałem z różnych perspektyw, porównywałem z innymi znanymi mi środowiskami, szukałem przykładów gdzie się dało. Uczyłem się jak hufiec powinien działać i co możemy, jako środowisko instruktorskie, jeszcze zrobić, byśmy działali lepiej i efektywniej.

Tutaj uwaga na boku. Krytycznie nie oznacza, że krytykuję. Krytycznie, to znaczy maksymalnie obiektywnie, niezależnie, mając najlepszą i najszerszą możliwą wiedzę. Tak zawsze starałem się i nadal staram się patrzeć na swój hufiec.

W ciągu ostatniego roku wycofałem się z działalności w hufcu. Przestałem mieć złudzenia, że studiując we Wrocławiu mogę aktywnie działać w środowisku szczecińskim. Z drugiej strony nie chciałem opuszczać macierzystej jednostki, bo cały czas wierzyłem, że mogę tam coś zdziałać, zmienić, wnieść swój wkład - spłacając to co sam otrzymałem będąc harcerzem.

Równocześnie obserwowałem coraz słabszą sytuację hufca, coraz większe podporządkowanie każdej kwestii jednej osobie. Zacząłem się poddawać. Uświadomiłem sobie, że nie jestem w stanie tej sytuacji zmienić, bo przecież nie mam nawet fizycznych możliwości. Zacząłem coraz bardziej odpuszczać kolejne rzeczy - Zespół Promocji, stronę hufca, kapitułę naramiennika.

Celowo i świadomie nie złożyłem sprawozdania z działalności kręgu za zeszły rok. Kilka miesięcy wcześniej Sebastian został zwolniony z funkcji drużynowego i nie spełnialiśmy podstawowego wymogu ilości członków. Ale kto by o to dbał. Skoro ja się nie spisałem, to można znaleźć kogokolwiek kto napisze cośtam i odda. Byle było. Jakość się nie liczy, od dawna już zresztą. Tak, Pitrze - dałeś się wmanewrować i wpuścić w kanał. Komendantka hufca powinna chyba wiedzieć ilu członków może liczyć krąg. Listę konsekwencji za nierozliczenie się z dokumentacji zresztą też. Ale. Na szczęście chorągiew nas nie sprawdzi, bo przeciez nas lubią. Skoro przewodniczącą ChKSI może zostać osoba, która może wykazać się jedynie przepchnięciem kilku “prób instruktorskich”.

Robienie czegoś przez naszą komendantkę wygląda trochę ja stawianie domu, tyle że czasem bez okiem, czasem bez dachu. W fundamenty już dawno przestaliśmy się bawić.

Szukam hufca. Pilne!

Pod koniec jeszcze kilka takich rzeczy, które dawno chciałem napisać, ale nigdy się nie zebrałem.

Na początek mały apel. Agnieszko, Agato, Marto, Leszku, Krzyśku!
Wykażcie się odpowiednią dozą odpowiedzialności i dojrzałości i nie bierzcie udziału w zjeździe, albo powstrzymajcie się od głosowania. Mogę odwołać się wyłącznie do przyzwoitości, bo zgodnie z poradą bardziej doświadczonych instruktorów nie warto było wchodzić na ścieżkę formalną, bo w naszej chorągwi nic bym w ten sposób nie osiągnął. Sięgnijcie proszę do Statutu ZHP i przekonajcie się sami, że nie jesteście uprawnieni do głosowania na Zjeździe. Wszyscy poza Agatą nie macie nawet prawa w nim uczestniczyć. W razie wątpliwości możecie się do mnie zwrócić, bez problemu wskażę zapisy, z których wynika kto ma a kto nie ma głosu na zjeździe. Do przyzwoitości i uczciwości w przypadku Druha Kwatermistrza (spocznij) nie mogę nawet mówić, bo to między innymi jego próba była wspomniana wcześniej.
Wierzę w Was i liczę na Was. Jesteście młodzi, idealistyczni - to dobrze. Mam nadzieję, że takie właśnie podejście pozwoli Wam podjąć uczciwą decyzję.

Dalsze akapity to małe wskazówki dla Komisji Rewizyjnej. Kasiu, Piotrze - przepraszam, że tak bezpośrednio, ale może potrzebujecie mobilizacji.

Na początek przypomnę, że Patrycja prowadzi swoją drużynę już chyba 4 lata i ciągle nie odbyła kursu drużynowych. Biorąc pod uwagę, że ma w tej chwili małe dziecko i na pewno nie jest w stanie zajmować się drużyną, to może dobry moment, żeby podjąć działania zmierzające do zmiany drużynowej, lub rozwiązania drużyny (bo mam wątpliwości, czy ona w ogóle jeszcze istnieje).

Ciekawą kwestią jest tez gromada zuchowa prowadzona oficjalnie przez Anię D. Wiem, że Agnieszka świetnie bawi się z zuszkami, ale nie jestem przekonany, czy powierzanie małych dzieci licealistkom to jest dobre rozwiązanie. W ogóle temat gromad zuchowych w naszym hufcu jest ciekawy, ale pozostałe przypadki nie są już tak ewidentne.

MKI jest do rozwiązania natychmiast. Powiedzmy sobie szczerze, że nie działamy i nigdy nie działaliśmy. Jest w tym dużo mojej winy i nie wypieram się tego, ale to nie ja sztucznie utrzymuję dodatkową jednostkę.

No i spis. Moja mama czasem przesadza, ale nie wierzę, że w spisie będą tylko ci, którzy powinni… polecam wiadomość, którą wysłałem na listę dyskusyjną Czuwaj. Nie mam konta na N-K, ale myślę, że bez problemu można odnaleźć tą rozmowę.


Działania

Informacje

6 odpowiedzi na “Szukam nowego hufca”

12 04 2008
hajder (11:00:19) :

I jak się okazuje, nie tylko ja widzę w tym wszystkim problem…
http://grasz-ka.blogspot.com/2008/04/ciema-rulez.html

12 04 2008
Grasz (14:52:35) :

Michał!
Jak pamiętasz, już dawno namawiałam Cię na zmianę środowiska na Wrocławskie. Jeśli mogę coś doradzić - choć niechętnie słuchasz moich rad - to poszukaj sobie niekoniecznie nowego hufca, ale nowego pola działania - takiego, w którym się spełnisz. Hufiec w gruncie rzeczy jest w tym wszystkim najmniej ważny.

14 04 2008
Piotrek (09:21:33) :

Dokładnie.

Co do 9 ŻDH - drużynę prowadzi Ola z tego co wiem, Patrycja cały swój czas (co osobiście w pełni rozumiem i co było wiadome) podporządkowała dziecku. Drużyna ta działa, wybierają się na obóz (ale nie z Dąbiem, bo twierdzą że za drogo).

Co do zuchów - Agnieszka musi przejść kurs, masz całkowitą rację. Nie ma doświadczenia prawie w ogóle, Paweł ją uczy i na razie podrzuca książki metodyczne (inna sprawa, czy Aga je czyta). Ale z “powierzaniem małych dzieci licealistkom” bym polemizował, z kilku powodów:
1) Drużynowym może być w naszej organizacji nawet osoba 16-letnia, pod warunkiem że drużyna ma pełnoletniego opiekuna. Ciężko mi będzie znaleźć 16-letniego studenta, skłaniałbym się tu w kierunku licealistów.
2) Sam przejąłem 19 WDH mając lat 17… Wiem, że prowadzenie drużyny jest wtedy baardzo trudne. Jakoś mi się to udało (bywało różnie, zresztą sam wiesz) ale drużyna teraz się rozwinęła, ma nową drużynową i około 20 członków.

Czasem powierzanie dzieci licealistkom się sprawdza. Nie wiem jak jest z tą gromadą, którą prowadzi Agnieszka - ja się zwyczajnie na zuchach nie znam, trudno mi oceniać. To powinien obejrzeć Paweł.

14 04 2008
Piotrek (09:25:06) :

Aha, zapomniałem. Kurs drużynowych hufiec robi w czerwcu/lipcu. Będzie więc można się dokształcić.

14 04 2008
Agnieszka (15:44:53) :

Piotrze, zawsze wydawało mi się, że doświadczenie zdobywa się poprzez działanie i popełnione błędy. Teorię (z książek) można ‘wykuć’ i STARAć SIE zastosować, bo w rzeczywistości niektórzy o tym zapominają. Na kurs owszem zamierzam iść, na razie czytam książki Pawła i obserwuję uważnie zuchy stopniowo się z nimi coraz bliżej zapoznając.
Na koniec chciałam wspomnieć, że NIE prowadzę Gromady, bo nie jestemn drużynową. Pomagam w prowadzeniu, dzięki czemu uczę się ją dobrze prowadzić. Jestem świadoma swoich błędów i braków ale miejcie krztynę wyrozumiałości i dajcie mi się ‘wyrobić’. Po 1,5 miesiąca mam byc już wyrobiona? Oj, chyba za wcześnie.

14 04 2008
Schola (21:57:07) :

Piotrze Agnieszko jesteście pewni ze powinniście tłumaczyć się z tego co robicie?

jesteście pewni że to forum jest najlepszym miejscem?

jesteście pewni że chcecie dostarczać nowych “argumentów” dla najjaśniej oświeconego i najbardziej obiektywnego?

ja myślę że szkoda czasu i nerwów
róbcie to co robicie :)
najlepiej jak potraficie

to lepsze niż najpiękniejsze gadanie

Zostaw komentarz

Możesz użyć tych tagów HTML : <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>