A może z pomarańczą?
7 12 2007Rzeczy, z którymi mamy zbyt często kontakt zaczynają powszednieć. Tak jest ze wszystkim i nie da się tego uniknąć. Czasem trzeba więc spróbować coś zmienić, urozmaicić. Udany eksperyment daje dużo radości, a pomyłka - będzie cenną nauką na przyszłość. O czym dzisiaj? Ano o herbacie.
Natchniony pomysłem gdańskiej π-kawy postanowiłem troszkę poeksperymentować. Z aromatyzowanymi, mieszankami, krzewami, ziołami i wszystkimi tego typu kompozycjami jestem od dość dawna oswojony. W szafce w kuchni zawsze jest przynajmniej kilka różnych herbat na specjalne okazje. Zresztą, bez okazji też smakują wyśmienicie.
Na co dzień pijam Earl Grey’a z cytryną i cukrem. Niestety wszystko może się kiedyś znudzić, nawet ulubiona herbata. Delektowanie się aromatyzowanymi na co dzień dość mocno bije po kieszeni, szczególnie studenta. Szukałem więc czegoś nowego, świeżego, a jednocześnie możliwie prostego.
W π-kawie można wypić kilka różnych ciekawych herbat. Ulubioną Meg jest bez wątpienia Misiowa. Genialna w swojej prostocie i bardzo rozgrzewająca. W składzie ma między innymi: cytrynę i pomarańczę, goździki, cynamon oraz miód. Brzmi ciekawie, prawda?
Odtworzenie oryginalnej receptury jedynie na podstawie składników będzie pewnie trudne. Postanowiłem więc zacząć od rzeczy prostszych, a z czasem dodawać kolejne elementy. Z pełnym przekonaniem mogę dziś polecić Wam wszystkim herbatę z pomarańczą. Mój typ to plasterek cytryny (przekrojony na pół) i dwie ćwiartki grubego plastra pomarańczy. Odważni mogą spróbować dorzucić goździki, ale nie więcej niż dwie sztuki :) Piję taką herbatę regularnie chyba już od tygodnia i moim zdaniem jest świetna. Pomarańcza dodaje odrobiny świeżości a aromat goździków jest niezastąpiony na długie jesienne wieczory.
Wczoraj poza robieniem herbaty miałem okazję pobawić się aparatem. A dobra herbata to bardzo wdzięczny obiekt do fotografowania. Poniżej kilka zdjęć, więcej szczegółów w tej galerii.
Post scriptum dla Wiernych Czytelników. Wiem, wiem - zaniedbałem Was ostatnio. Postaram się, żeby jak najszybciej było tu dużo i ciekawie. O Bardzo Ważnych Sprawach i pewnej Pięknej też. Miałem ostatnio sporo pracy, ale chyba czas najwyższy wrócić do normalnego życia :)









Z każdą dobrą herbatą zawsze jest ten problem, że w końcu zaczyna się robić zimna (jeśli się delektować). I już nie jest dobra. Siakiś termokubek by się przydał… A przepis zamierzam w najbliższych dniach wypróbować! Nadarzy się okazja bowiem od jutra do soboty będę spędzać wieczory samotnie:(
ps-czekam z niecierpliwością na parę słów, bo lubię Cię czytać:-) a jak już zaczniesz pisać to i ja pewnie znów nabiorę ochoty bo i u mnie nieco się zakurzyło:/
ps2-śliczny header:D
Zrobiłam. Z dwoma cienkimi plasterkami pomarańczy, z cienkim plasterkiem cytryny (wszystko pokrojone na ćwiartki). Niestety zapomniałam kupić goździki, więc aby coś urozmaicić posłodziłam cukrem wanilinowym (takim do ciast). Dość oryginalnie wyszło :-)
Ananas + cynamon… coś pysznego :)
[...] mi eksperyment herbaciany. Natchniona pomysłem Michała i pchana tymczasową samotnością (bo jednak jak się zostaje samemu na trochę to człowiek [...]
Pierwszy kawosz Rzeczpospolitej postanowił w trosce o swoje umęczone jestestwo ograniczyć spożycie kofeiny, wobec czego ostatnio popija różne herbatki z wszelkiej maści przyprawami i musi powiedzieć, że pomysł wrzucenia plasterka pomarańczy i cytryny (cytryna może megaodkrywcza nie jest, ale dotąd rudy geniuszek nigdy nie pamiętał, żeby sobie kupić) był inspirujący - tego właśnie brakowało w moich dekoktach (czegoś, co złamałoby słodki smak miodu i cynamonu). Kofeinoholik właśnie wciągnął kubełek karmelowej Dilmah z cynamonem, imbirem, goździkami, cytryną, pomarańczą oraz miodem i wygląda na to, że jest na dobrej drodze, by stać się również teinoholikiem - pół godziny wcześniej piłam to samo, tylko że z Earl Grey, ale to nie nasyciło mej żądzy picia oraz weny twórczej związanej z tworzeniem optymalnego dla siebie miksa.
Na dziś eksperymentów już wystarczy, ale wena mnie nie opuszcza.
Jutro zamiast Earl Grey użyję bułgarskiej Kadarki.