Michał Szyndel

(prawie) całkiem prywatnie

Brak weny

4 11 2007

Cierpię na brak natchnienia. To nie jest tak, że nie mam o czym pisać. Absolutnie.

Problem leży w tym, że nie jestem pewien czy powinienem publikować to co chciałbym napisać.

Żyję w zawieszeniu. Oboje żyjemy. Wszystko jest ok, dopóki zachowane są pewne złożone warunki, na które nie mamy tak na prawdę wpływu. Wierzymy, że ten stan będzie trwał, bo tylko Wiara daje nam Pewność.

Rozmawiamy godzinami.  Rozmawiamy o nas, o sobie nawzajem. Poznajemy się. Czasami mówimy o rzeczach, których pewnie nikomu innemu byśmy nie powiedzieli. Z niejednej takiej rozmowy można by stworzyć świetne opowiadanie. Można by napisać interesującą notkę. Ale. Zawsze jakieś ale. Nie wiem czy pewnego dnia Ktoś nie wejdzie tutaj przypadkiem i nie przeczyta. I że nagle wszystko się skończy.

Nie lubię pisać o pierdołach. Nie widzę sensu w codziennym zalewaniu rzeczywistości potokiem słów. Chciałbym pisać rzeczy mądre i ciekawe, bo tylko takie są warte czyjejś uwagi.

O czym mam więc pisać?