Michał Szyndel

(prawie) całkiem prywatnie

W czerwonym dla Birmy

28 09 2007

Świata nie zmienia się poprzez spektakularne akcje. Ludzie nie będą lepsi z powodu wielkich koncertów, ogromnych imprez czy kampanii. Świat trzeba zmieniać małymi kroczkami.

Dzisiaj każdy z Was miał okazję zrobić taki mały krok w stronę lepszego świata. Poprzez Internet, w ciągu kilku godzin, na całym globie rozeszła się informacja. Nie wiem kto to zainicjował. Może jeden człowiek, a może grupa zapaleńców. Dzisiaj każdy z nas mógł pokazać swoją solidarność z narodem Birmy, w ich walce o niepodległość.

Nie muszę dużo o tym pisać - każdy słyszał o ostatnich wydarzeniach w tym kraju.

Nie trzeba robić wielkich manifestacji. Nie trzeba zbierać pieniędzy ani wymuszać decyzji na politykach. Wystarczy zmieniać świadomość ludzi. Niekoniecznie poprzez billboardy albo spoty w telewizji. Czasem wystarczy mały, prosty gest. Czy masz odwagę go wykonać?


Nie dość dorośli?

28 09 2007

Na głowie ma kolorową czapkę z daszkiem. Nosi okulary. Jedzie tramwajem razem z jakąś kobietą, chyba matką, która co chwilę na niego krzyczy. Na nogach ma klapki i czarne skarpety z dziurą na palcu. Poza tym nosi sprane spodenki z dziecinnym wzorem i za małą koszulkę. Jest sporo wyższy ode mnie. Wygląda na 15 lat.

Rodzice popełniają błędy wychowawcze. Mniejsze lub większe. Część tych błędów rzutuje na całe przyszłe życie dziecka. Zastanawiam się skąd takie błędy się biorą. Są rodzice nieodpowiedzialni. Nie dbają o swoje dzieci, bo sami nie mieli takich wzorców. Nie rozumiem tego, ale w pewnym sensie się przyzwyczaiłem. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że rodzice, który nie dość uwagi poświęcają swoim dzieciom, są społecznie akceptowani.

Zupełnie inną kategorię stanowią rodzice nadopiekuńczy. Nie mówię tu o tych, którzy zbyt pilnują swoich dzieci. Myślę raczej o takich, do których świadomości nie dociera, że ich dziecko wraz z wiekiem powinno zyskiwać coraz większą samodzielność. Ograniczając młodemu człowiekowi możliwość samodecydowania odbiera mu się elementarną umiejętność niezbędną w dorosłym życiu. Naukę podejmowania decyzji, dokonywania wyborów i ponoszenia ich konsekwencji należy zacząć jak najwcześniej. Pytanie brzmi: co stanie się, jeżeli dziecko nie będzie miało takiej możliwości? Co może osiągnąć w życiu osoba, która nie nauczyła się decydować o samym sobie? Na te pytania nie umiem odpowiedzieć.


Rower

27 09 2007

Kolejna wycieczka rowerowa i kolejny “raport”. Trochę to może śmieszne, bo opisy robię jakby to były nie wiadomo jakie wyprawy. Celem przejażdżki była działka Marcina. Niestety mapka Google pozwala wyznaczać tylko trasę samochodową, więc część jest oznaczona inaczej niż faktycznie jechałem. Szczegóły poniżej.
Przeczytaj dalszą część tego wpisu »


Jak przekonać do Firefoxa?

24 09 2007

Byłem ostatnio kilka dni u rodziny. Raz na jakiś czas musiałem zajrzeć do sieci, więc korzystałem z ich komputera. Gdy postanowiłem sprawdzić ulubione serwisy czekało mnie niemiłe zaskoczenie. Wujek nie jest szczególnym fanem nowości, więc na ich komputerze zainstalowany był tylko Internet Explorer 6. Zmora sprzed lat. Postanowiłem zaryzykować i na własny użytek zainstalowałem Firefoxa. Nie umknęło to czujnemu wzrokowi jednego z kuzynów, który już po chwili zaczął pytać co, po co i jak. W zasadzie byłem zadowolony z jego zainteresowania - kto wie, może kolejnego internautę da się uświadomić, że jest alternatywa. Kuzynowi program się spodobał i sam zaczął korzystać z FF. Dwa dni później okazało się, ze wujek także przyuważył nową przeglądarkę. Moje zdziwienie było niesamowite, kiedy dowiedziałem się, że on też chciałby mieć ją na swoim komputerze, bo działa szybciej! Zdziwiłem się co nie miara. Wiedziałem, że IE jest przeglądarką starej generacji, ale żeby różnica była aż tak widoczna? Nie zamierzałem oczywiście dyskutować.

Jeżeli chcecie przekonać kogoś do zmiany przeglądarki na lepszą, może skorzystajcie właśnie z tego argumentu. Nie zmuszajcie do zmian - po prostu pozwólcie spróbować. Firefox jest na prawdę szybszy.


Windows Live Writer

23 09 2007

Microsoft nie przyzwyczaił użytkowników do wysokiej jakości swoich produktów dodanych. Większość ich darmowych aplikacji jest po prostu beznadziejna. Mimo to z zainteresowaniem przeczytałem o nowym programie z Redmond, przeznaczonym dla blogerów. Muszę przyznać, że Windows Live Writer zrobił na mnie takie wrażenie, że postanowiłem napisać własną recenzję.

Wstęp

Windows Live Writer to program służący do zarządzania blogiem. Pozwala on dodawać wpisy i strony, oraz zmieniać ustawienia. Można korzystać z niego w trybie online i offline. Pozwala dodać wiele blogów oraz automatycznie zaimportować ustawienia.

Instalacja

We wcześniejszych wersjach pojawiały się problemy podczas instalacji programu, ale według informacji na stronie live.com w nowej wersji błąd ten został naprawiony. Cała instalacja przebiega w kilku krokach. W jej trakcie warto zwrócić uwagę i odznaczyć dodatkowe programy pakietu Live, które są domyślnie instalowane.

Konfiguracja

Natychmiast po instalacji program zaprasza do dodania nowego bloga. Nie ma co ukrywać, że Microsoft nie ma w zwyczaju liczyć się z innymi formatami, a tym bardziej konkurencją. Tutaj program zadziwia po raz pierwszy - zapewnia pełną obsługę wszystkich popularnych systemów blogowych. Żeby ustawić go do działania z własnym dziennikiem internetowym wystarczy podać jego adres URL, oraz login i hasło. Ilość pozostałych ustawień nie jest duża, ale zupełnie wystarczająca.

Interfejs

Wygląda na to, że twórcy Live Writera chcieli stworzyć aplikację, która będzie przypominała normalnego bloga. Zdecydowanie im się to udało. Interfejs jest prosty, przejrzysty i bardzo intuicyjny. Wszystkie niezbędne funkcje są łatwe do odnalezienia, najczęściej dostępne prosto z menu programu. Poza tym Writer dostępny jest w kilkudziesięciu wersjach językowych, w tym polskiej.

Zalety

Autorzy zastosowali w programie kilka pomysłowych, chociaż nie nowatorskich rozwiązań. W standardowych opcjach jest m.in. możliwość wstawienia mapy (niestety tylko z serwisu Microsoft), plików wideo oraz tagów. Zaimplementowano system pluginów, które pozwolą rozszerzyć program o dodatkowe funkcjonalności. Zdecydowaną zaletą jest możliwość, także w trybie offline, podglądu notki tak jak będzie ona widoczna w Internecie. Ciekawa opcją jest możliwość dodania do zdjęć efektu cienia lub ramki (przykład poniżej) - niestety powoduje to modyfikację obrazka przez program.

Wady

Największym minusem jest brak modułu sprawdzania pisowni. Ta podstawowa funkcja jest obecnie niedostępna i nic nie wiadomo o planach jej dodania. W tej chwili pozostaje wysyłanie wersji roboczej do bloga i sprawdzanie pisowni np. poprzez Firefoxa. Sporym minusem jest także brak pomocy na dysku - wszystkie opcje w menu Pomoc odnoszą się do stron internetowych MSN. Można jednak przypuszczać, że jest to tylko rozwiązanie tymczasowe i normalna pomoc znajdzie się w finalnej wersji produktu. Poza tym w wersji beta 3 jest kilka drobnych niedociągnięć, które zostaną prawdopodobnie poprawione w kolejnych wersjach. Należy do nich między innymi dublowanie tych samych opcji w różnych menu.

Windows Live Writer (dodany efekt cienia)

Podsumowanie

Chcąc wystawić Live Writerowi ocenę, muszę wziąć pod uwagę, że program jest ciągle w fazie rozwoju. Wydaje się, że cały pomysł idzie w bardzo dobrym kierunku, a dodanie brakujących funkcji i pozostawienie wolnej ręki twórcom dodatków z całą pewnością uczyni z niego jeden z najlepszych programów do blogowania. Na tę chwilę, uważam, że moja ocena może być tylko pozytywna. Jeżeli chcesz samemu przetestować Windows Live Writer zajrzyj koniecznie na jego stronę domową.


Uchwała w sprawie połączenia hufców

17 09 2007

Zjazd miał odbyć się za kilkanaście dni, a będzie za dwa miesiące. Mimo to postanowiłem już teraz przygotować i opublikować propozycje uchwał, które złożę na zjeździe. Na pierwszy ogień idzie ta najbardziej oczywista. Przeczytaj dalszą część tego wpisu »


Poprawki techniczne

17 09 2007

Wprowadziłem w ostatnim czasie kilka zmian na blogu.

Przede wszystkim zmieniłem licencję na mniej restrykcyjną. Zamiast CC Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne-Bez utworów zależnych jest Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach.Przy okazji zachęcam wszystkich do publikowania swoich prac (a szczególnie blogów) na otwartych licencjach. Najlepsze do tego celu są moim zdaniem Creative Commons.

Ostatecznie doprowadziłem wczoraj blog do pełnej zgodności z XHTML1.1 i CSS3.0. Było z tym sporo problemów, bo wstawki z last.fm i del.icio.us nie były oczywiście zgodne ze standardami a do tego dziwnie skonstruowane.

Powoli zaczynam przenosić moje modyfikacje do arkuszy stylów css. Mam nadzieję, że do końca tygodnia wszystkie ręcznie wpisywane style=”" poznikają z kodu.


Foto-rower

17 09 2007

Wzorem Kasi postanowiłem napisać notkę ze swojego sobotniego wypadu. W planie było jeżdżenie rowerem i robienie zdjęć aparatem. Oto relacja.
Przeczytaj dalszą część tego wpisu »


Google ma 10 lat

15 09 2007

Chyba największa na świecie firma internetowa, o której słyszał każdy kto przynajmniej godzinę korzystał z komputera. Zaczęło się od dwóch studentów w akademiku uniwersytetu Stanford. Jedna z pierwszych wersji strony zachowała się do dziś w internetowym archiwizatorze. Mógłbym pisać o nich długo. Jest o czym. Ale po co skoro każdy może chwilę pogooglać i dowiedzieć się tego czego chce :)

Dla mnie osobiście Google to niesamowita wizja i ogromne marzenie. Marzenie realizowane już od 10 lat. Przecież nie ma rzeczy niemożliwych!

A na koniec mały żart. Właśnie wygooglałem. Tylko… czy to na pewno żart?

Google 2084


Sprzątanie pokoju - jesień 2007

14 09 2007

Postanowiłem dać dobry przykład. Skoro namawiam Was do sprzątania, to sam chyba też powinienem. W moim pokoju panuje co prawda względny ład, ale na biurku… to jest miejsce pracy informatyka.

p1120689.JPG

Na początek spis inwentarza (mam nadzieje, że nie żywego):
p1120681.JPGp1120684.JPGp1120688.JPGp1120683.JPG
laptop z myszą i zasilaczem, telefon, zestaw do czyszczenia laptopa, 2 łyżeczki, talerz, kubek, opakowanie po serku wiejskim, apteczka podręczna, chusta reprezentacji ZHP, portfel, klucze do domu, słuchawki, zestaw słuchawkowy do telefonu, 2 cake’i płyt cd/dvd, jumper z dysku, podziękowanie za Zlot Kielce, 2 umowy zlecenie, koperta, 6 plakietek, 4 pin-badge, 14 płyt cd w różnych stanach opakowania, pudełko pinezek, karabińczyk, 4 baterie, pomadka do ust, krem do rąk, nitka dentystyczna (nie używana, w opakowaniu!), klej do tkanin, pozostałości po identyfikatorze, indeks (tak, ten ze studiów), kilkanaście biletów ZDiTM, korektor w płynie, pierścień do chusty, stroik gitarowy, agrafka, szpula nici, paczka naklejek na 100lecie skautingu (do wzięcia!), 5 numerów Skauta 007, głośniki komputerowe, taśma izolacyjna, kawałek plastra (też nieużywany!), bilet PKP, dwie kartki pocztowe, zegarek-budzik, ulotka z pieczątkami ze schronisk, książeczka GOT, jakieś materiały mojego Taty, bilet wstępu do Karkonoskiego Parku Narodowego, kubek z długopisami, 3 długopisy leżące osobno, coś od brata (takie, że jak się zagwiżdże to to świeci i piszczy), naklejka “honorowa krwinka”, dwie bateryjki AG3 (zegarkowe jakieś), kamerton, 3 puste cake’i po płytach, spray na skaleczenia, krem Nivea, sterta papierów (z matmy, infy, harcerskie etc.), kilka kartek z notatkami, 3 listy z banku, książka pracy drużyny, szklane coś z drobniakami, podręcznik do Delphi 2, książka o sieciach komputerowych, patyczek :), kasztan (tegoroczny, ale już uschnięty), kalendarzyk wyborczy PO, kawałek wtyczki USB, kamień ze Śnieżki, 4 guziki, kółko do kluczy, pierścień z Lednicy, 6 kuleczek (chyba metalowych), 2 świeczki-kwiatki, kawałek wapienia z Krzemionek, 2 miniaturki krzyża harcerskiego, odznaka Wzorowy Dowódca, 2 znaczki pocztowe, zapasowa żarówka do czołówki, kawałek tektury z wbitymi dwoma igłami, “dzyndzelek” od zamka błyskawicznego, masa papierów Mamy (teczki, dyplomy etc.), plastikowy stojak na kartkę z nazwiskiem (?), plastikowe pudełko po karteczkach na notatki, identyfikator z jakiejś konferencji (mojej Mamy), 6 klipsów do papieru, 2 bliżej niezidentyfikowane kremy

No, no, nazbierało się tego dobra. Na szczęście nie mam tutaj żadnych “odpadów problemowych”. Generalnie największy kłopot będzie z bateriami. Zaniosłem je na razie do kuchni, jak nikt się nimi przez tydzień nie zainteresuje, to pojadę je wyrzucić do specjalnego pojemnika w Tesco. Większość śmieci to papiery, które poleciały już do osobnego kosza. Resztę w zasadzie wystarczyło poodkładać do odpowiednich szuflad i szafek. Oto efekt:

p1120697.JPG

To co jutro mam posprzątać? Czekam na propozycje :)